• Minął rok

    Wczoraj Święto Żniw (popularnie Dożynki). Nabożeństwo było bardzo uroczyste. Dzieci przyniosły koszyki z plonami.
    Dla mnie to też wyjątkowy czas, bo minął rok jak wróciłam do Kościoła.
    Co czuję po roku? Przede wszystkim spokój i wdzięczność. Czuję się naprawdę sobą i we właściwym miejscu. I wciąż ze świeżym zachwytem i ekscytacją przeżywam każde nabożeństwo.

    Ostatnio często natrafiam w internecie na kłótnie chrześcijan różnych denominacji. Jedni drugich próbują uświadomić, że tamci się mylą, źle wierzą, źle praktykują i w ogóle to idą prosto do piekła. Nie wiem, czemu to ma służyć.
    Ja nie cierpię rozmów polegających na walce na argumenty. Wolę dzielić się wiarą praktyczną, tzn. moją osobistą relacją z Bogiem, tym jak On działa w moim życiu, niż sprzeczać się o dogmaty. Wiara to nie suche dogmaty, wiara musi być żywa!

    Ja wybrałam swoją drogę wiary i może się ona komuś nie podobać. Ale jest moja i póki przybliża mnie do Boga a nie od Niego oddala, jest dla mnie dobra.
    Tak samo ktoś inny może inaczej rozumieć Słowo Boże i inaczej praktykować i to wcale nie znaczy, że lepiej czy gorzej. Niech każdy żyje zgodnie z własnym przekonaniem.